#17. Krajobraz po powodzi

Wielu mieszkańców regionu wciąż walczy ze skutkami jesiennej powodzi. Na zdjęciu Kłodzko (fot. Jacek Halicki)

GOŚĆ: Marek Kasprzak

prof. Uniwersytetu Wrocławskiego, Zakładu Geomorfologii Instytutu Geografii
i Rozwoju Regionalnego

We wrześniu 2024 roku Dolny Śląsk zmagał się z jedną z najpoważniejszych powodzi ostatnich dekad. Choć dziś wody już opadły, a wiosna przywraca zieleni życie, skutki tego ekstremalnego zjawiska wciąż są odczuwalne – zarówno fizycznie, jak i społecznie.

Prof. Marek Kasprzak z Uniwersytetu Wrocławskiego podkreśla, że to nie tylko siły natury były sprawcami katastrofy. – Powódź to zjawisko społeczne, bo choć wezbrania rzek są naturalne, to ich skutki są dramatyczne, gdy człowiek decyduje się mieszkać w dolinach rzecznych – mówi naukowiec.

Bezpośrednią przyczyną wrześniowych wydarzeń były rekordowe opady deszczu, które objęły południowo-zachodnią Polskę oraz Czechy. W Jesionikach zanotowano aż 386 mm deszczu w ciągu jednej doby, co odpowiada połowie rocznej normy opadów dla Polski. Grunty, szczególnie w górach, nie były w stanie przyjąć takiej ilości wody – co doprowadziło do przepełnienia zbiorników i katastrofalnych wezbrań.

Prof. Kasprzak odpiera popularne opinie o winie leśników: choć gęsta sieć dróg leśnych może przyspieszać spływ wód, to gospodarka leśna nie jest głównym winowajcą. Nawet całkowite zalesienie ziemi kłodzkiej zmniejszyłoby odpływ wody jedynie nieznacznie.

Powódź pokazała także słabości organizacyjne – brak komunikacji i systemowych procedur w newralgicznych momentach, np. w Stroniu Śląskim czy Lądku-Zdroju. – Zabrakło nie tyle infrastruktury, co koordynacji i informacji – zauważa profesor.

Rozmówca porównuje wydarzenia z września do pamiętnej powodzi z 1997 roku. – Zrobiono wiele, by się przygotować, powstały nowe zbiorniki, zmodernizowano infrastrukturę – m.in. zbiornik Racibórz zadziałał skutecznie. Jednak Dolny Śląsk, ze względu na swoje uwarunkowania geograficzne, pozostaje szczególnie narażony.

W perspektywie zmian klimatycznych – jak podkreśla naukowiec – musimy przygotować się na więcej ekstremalnych zjawisk. Z jednej strony powodzie, z drugiej – susze. Oba problemy łączy wspólny mianownik: zaburzony bilans wodny. Dlatego ochrona torfowisk, lepsze zarządzanie rzekami i mądra urbanistyka stają się niezbędne.

Musimy pamiętać o tych wydarzeniach, edukować społeczeństwo i upamiętniać powodzie, choćby znakami wielkich wód – mówi prof. Kasprzak. – Wiedza, świadomość i przygotowanie to klucz do łagodzenia skutków przyszłych katastrof.

Next
Next

#16. Geologia Dolnego Śląska